Dlaczego wyjazd???
Decyzja zapad³a ju¿ kiedy¶, kiedy¶... bardzo dawno temu... ale jako¶ tak odwleka³am wszystko, a bo to muszê zrobiæ prawo jazdy, a to uczelnia, nie ka¿dy dostaje siê bez egzaminów, a potem szkoda by³o braæ dziekankê, bo w sumie cierpliwy to i kamyczek ugotuje:-) co siê odwlecze...
No i jako¶ wysz³o... obroni³am tego mojego in¿yniera i co tu robiæ? W Koñcu stwierdzi³am, ¿e czas zrealizowaæ to o czym my¶la³am od paru lat. Niemniej jednak, ró¿nie na to mo¿na patrzeæ... bo w sumie "kariera" przede mn±, celuj±cy na dyplomie a ja jadê bawiæ dzieci... cudze dzieci... amerykañskie dzieci... czy widaæ w tym jak±¶ logikê? Chyba nie, ale mo¿e w³a¶nie o to tu w tym wszystkim chodzi... nie doszukujmy siê logiki, spontaniczno¶æ te¿ jest potrzebna, realizowanie w³asnych marzeñ - to przecie¿ jedna z wa¿niejszych rzeczy w ¿yciu ka¿dego z nas.
Ale to wszystko naprawdê zale¿y od osobistej sytuacji ka¿dej z dziewczyn - tak naprawdê powodów mo¿e byæ mnóstwo. Ja te¿ ich w sumie mia³am kilka. Ale czego jestem pewna - jest to wyjazd, który napradê DU¯O daje!!! Spraw± oczywist± jest jêzyk. Natomiast oprócz tego, z tego co ju¿ zd±¿y³am zauwa¿yæ nie tylko po sobie, dziewczyny staj± siê bardziej pewne siebie, wierz± w siebie i swoje mo¿liwo¶ci, bo w koñcu musz± radziæ sobie same, ju¿ nie ma tak ³atwo... ju¿ nikt nic pod nos nie podstawia:-) My¶lê, ¿e ka¿da staje siê bardziej otwarta na to co inne, a inne nie znaczy gorsze, inne te¿ nie oznacza, ¿e nale¿y siê tego baæ. Co mi osobi¶cie siê bardzo podoba, to fakt, ¿e muszê robiæ rzeczy które, gdyby siê tak zastanowiæ, w Polsce albo bym w ogóle nie zrobi³a, albo szuka³a wymówek, albo sama nie wiem, mo¿e z których bym zrezygnowa³a... ze strachu pewnie... Tylko nie my¶lcie, ¿e jestem cykor:-) hi hi Co jest niewiarygodne je¶li chodzi o ten wyjazd, to to, ¿e ka¿dego dnia mam doczynienia z ogromnymi emocjami, z przeró¿nymi emocjami, które wiem, ¿e naucz± mnie wiele dobrego.
Ale powiem szczerze, kiedy¶ my¶la³am, ¿e wyjazd w charakterze au pair to naprawdê przes³owiowy "pryszcz". Prawda, jak zwykle zreszt±, okazuje siê zupe³nie inna. Z ca³± pewno¶ci± nie jest to takie proste - to tylko tak wygl±da. Okazuje siê, ¿e potrzeba na to duuuuuuu¿o odwagi. Najlepsze tylko, ¿e wcale nie my¶la³am, ¿e jestem taka odwa¿na. To siê daje odczuæ ju¿ pod koniec. Parê dni przed wyjazdem, potem na lotnisku, podczas orientation meeting i w drodze do rodzinki. ¯yje siê troszkê jakby w innym ¶wiecie. ¯yje siê jakby troszkê obok, obserwuj±c to co jest a jednocze¶nie my¶l±c o tym co bêdzie. Nie wiem, ciê¿ko jest to opisaæ, ale jednocze¶nie chcia³abym podkre¶liæ, ¿e to naprawdê fajne uczucie. To jest ogromne wyzwanie, które ju¿ wiem, ¿e da³o, daje i bêdzie dawaæ rezultaty.
Od momentu jak ju¿ podpisa³am umowê, a potem ustali³am termin przylotu z rodzin± goszcz±c±, czas dos³ownie przelatywa³ mi przez palce i nic nie mog³am z tym zrobiæ. Wypada³o wszystko dopi±æ na ostatni guzik i nic tylko siê pakowaæ. I tak te¿ siê sta³o. I choæ te wszystkie procedury lotnicze, d³ugie podró¿e i nawet sam jêzyk nie by³y mi obce - wszystko da³o siê we znaki :-) Ale jak mawia Nietzsche - "co mnie nie zabije, to mnie wzmocni" :-)
Orientation w Stamford, mimo, ¿e w trakcie wydaje siê niepotrzebne i do tego chwilami bardzo nudne, w rezultacie przynosi korzy¶ci - wiêc warto nie przysypiaæ na tych wyk³adach:-)
A po przyje¼dzie...
Najgorsze s± zawsze pocz±tki - i to jest ¦WIÊTA PRAWDA!!! Cz³owiek naprawdê chwilami nie wie jak siê zachowaæ. Np. naszym g³ównym problemem pod koniec orientation by³ sposób w jaki powinny¶my przywitaæ siê z rodzin± i dzieæmi. Mo¿e to brzmi g³upio, ale ka¿da z nas chcia³a sobie zaoszczêdziæ tego "tañca" powitalnego, kiedy to Host Father wystawia rêkê ¿eby siê przywitaæ, Host Mother ma szeroko otwarte ramiona a Ty sk³adasz usta do poca³unku :-)
Dopiero po przyje¼dzie okazuje siê tak naprawdê jaka jest Twoja rodzinka, bo w koñcu co o nich siê wie z tych kilku, w porywach mo¿e piêciu, rozmów telefonicznych. W dos³ownie mgnieniu oka trzeba zaznajomiæ siê z obowi±zuj±cymi zasadami w domu, w szkole, na ulicy, z obowi±zkami wzglêdem dzieci i wszystkiego na oko³o. Ja mia³am taaaaaaaaaaak± wielk± g³owê od tego wszystkiego :-) hi hi
Mam nadziejê, ¿e nie brzmi to zniechêcaj±co:-) Tak naprawdê to rewelacyjna szko³a ¿ycia, mo¿na dowiedzieæ siê du¿o nie tylko o ¶wiecie, ale o samej sobie. A naprawdê warto przekonaæ siê, ¿e nie jeste¶my "ofiarami losu" tylko tak naprawdê super babkami, które maj± w sobie tyle odwagi, tyle wiary i energii, tyle si³y i samoprzebicia, ¿e w nied³ugim czasie bêdziemy mog³y dos³ownie zrobiæ chyba wszystko:-) Ja z tego tytu³u przebiegnê 48 km maratonu:-) albo wejdê na o¶miotysiêcznik Himalajów:-) Bo naprawdê, ka¿dego dnia okazuje siê, ¿e jest to bardzo fajna sprawa:-)